wtorek, 6 września 2011

1. PIZZA: Incentro Pizza, Piotrkowska 153, Łódź

Incentro Pizza, Piotrkowska 153, Łódź

Na pierwszy rzut wybrałam wraz z towarzyszem Nicolasem A. do jednej z łódzkich - najstarszych pizzerii. Otwarcie pizzerii nastąpiło 13 grudnia 1991 roku, wedle notatki umieszczonej na stronie głównej lokalu: www.incentro.com.pl. Ja sama w tego dnia najprawdopodobniej jarałam się już nadchodzącymi świętami i jak każda szanująca się pięcioletnie dziewczyna pisałam listy do Św. mikołaja, prosząc go o kolejne zabawki z serii Wojowniczych Żółci Ninja. Proszę bardzo jak to się nie zmienia, Incentro nadal stoi a ja zamieniłam zmutowane gady na troszkę bardziej zaawansowane w efekty specjalne Transformersy...

Wracając do pizzy. Incentro poszło na pierwszy ogień, trochę za względu na sentyment, trochę dlatego, że jest lokalizowane w samym centrum miasta.
Sam lokal potrzebowałby lekkiego liftingu, ale już nie czepiajmy się szczegółów. Zamawianie pizzy u wymęczonej ilością niedzielnych głodnych gości kelnerki nie było jakieś spektakularne, aż nie doszło do płacenia - 17,5 zł za małą Pizze Hawajska. Nie jestem specjalnie sknerą, ale umówmy się - taka cena za kawałek ciasta z serem, ananasami i szynką to lekka przesada. Ach! Nie marudzę - czekamy na pizze.
Sosy samemu trzeba sobie w przygotowanych dzbanuszkach dotargać do stołu, wraz ze sztućcami i numerkiem napisanym na świstku papieru. druga świstka część ląduje na blacie do wyrabiania ciasta i nóż wie ile takich karteczek zostało już przykrytych mąką - dokładnie tą samą która ma szansę znaleźć się na Twoim talerzu. .
Siadamy na dworze co by przypalić przed konsumowaniem papierosa i czynimy szybka obczajkę smaku sosów:

Pomidorowy - może się czepiam, ale sos jest za słodki. Koncentrat koncentratem, ale czemu sos jest słodkawy aż za znad to? Trochę rozwodniony, nie tak rozkosznie gęsty. Ale w ogólnej ocenie - ujdzie

Czosnkowy - okazuje się być białą ohydą. Po zasmakowaniu wizualizują mi się baniaki gotowego sosu czosnkowego firmy Aro, często spotykanych w Makro. I to już nie rzecz gustu, sos jest paskudny. Jak bym zjadła go więcej, prawdopodobnie czułabym go przez całą tą niedziele...

Pizza przybyła i pierwszą rzeczą, jaką się zauważa, że nie jest pokrojona na rozkoszne trójkąciki. Jest to jedna z najbardziej wkurzających rzeczy w pizzeriach - nie pokrojona, lub nie do końca dokrojona pizza. Koszmar klientów. Osobiście wydaję mi się, że jest to trik pizzerii, która od podstaw bierze się za wychowanie klienteli w kierunku używania sztućców. Przed ocena samej pizzy, trochę mi nie spodobało mi się wychodzenie pizzermana na ogródek, który donośnym głosem wywołuje numerek. Nie wiem jak ze zlewem na stanowisku, ale Pan od pizzy kiedy podał nam talerzyki, lekko obalił się przy stoliku i dotkną ręką metalowego krzesełka. Moja naiwność nakazuje mi wierzyć, że umył ręce przed zrobieniem kolejnej kulki ciasta, ale logika i ilość ludzi przy kasie i lokalu, zdrowo rozsądkowo przekonuje mnie do tego, że tych łapek nie umył (informacja niesprawdzona)

Pizza: Zacytowanym towarzysz Nicolas A.: "Ciasto twardawe i suchawe, wędliny mało i nie za ładna" ujmuję moje pierwsze spostrzeżenia. Co od siebie mogę dodać: ser za tłusty - to również rzecz gustu, ale umówmy się, że ser lekko błyszczący, ciągnący się, jest o niebo lepszy od sera spoconego jak chłop na roli, posiadającego mikro tłuszczowe jeziorka na swojej powierzchni. Nie to, że mnie to jako obrzydziło bo dzięki temu ciasto nie było aż tak wyschnięte. Ser jednak nie dał rady ukryć czarnych, spalonych gdzie, nie gdzie brzegów pizzy. CZARNYCH jak węgielki w grillu, smakujących jak po prostu spalony tost..Wędlina serio nie wyglądała za ciekawie, smakowała znośnie, ananas rzecz jasna z puszki. Zawiodłam się. Zawiedliśmy, ja i mój towarzysz Nicolas A. Szczególnie tym, że skoro już wchłaniamy kalorie, to powinny być to kalorie schowane w dobrym smaku i atmosferze, a tu proszę - fast food najgorszego sortu. Nie wspominam o cenie, to na to szkoda w ogóle słów i przestrzeni blogowej.
Do koniec dodam, że po pizzy czułam się jak trzy - drzwiowa szafa. Można by się czepiać, że no skoro pizza do najlżejszych dań nie należy - ciężko nie czuć jest się ciężko. Ale no ludzie - nie do przesady!

Werdykt:
W 6o stopniowej skali SMAKO-ZMYSŁOMIERZA pizzeria Incentro dostaje
3= (słownie trzy na szynach)
(ja chciałam dać 2, towarzysz Nicolas A. przeforsował ocenę 3=, ze względu na sentyment.)

Tą oceną dzisiejszą notkę zakończę, special thanks for Nicolas A.

DODANO: ocena jednak będzie inna. Przepraszam za zamieszanie, ale po przemyśleniu i kilku rozmowach werdykt jednak będzie inny:



Werdykt:
W 6o stopniowej skali SMAKO-ZMYSŁOMIERZA pizzeria Incentro dostaje
1+ (słownie: jeden plus)

2 komentarze:

  1. Swego czasu do Incentro dygałem dość często z racji bliskości. Kiedyś była niekwestionowanym królem Łódzkich pizzerii. Ciasto było bardzo dobre, nie za grube, dodatków dawali prawdziwy ogrom a na dodatek pizze były DUŻE. Od paru lat za punkt honoru stawiają sobie zrobienie z klienta kretyna. Po pierwsze ser jest ewidentnie niskogatunkowy, po drugie duża pizza została zastąpiona przez małą, a mała nie wiem przez co ale widywałem tej wielkości podstawki pod kubek. Ceny skoczyły spokojnie o 5-6 złotych na pizzy - miazga. A jeżeli chodzi o sosy to nie wiem czy Veniuszka pamiętasz naszego wspólnego znajomego poznanego w Dąbkach który swego czasu robił w Incentro. Przytaczam jego słowa : "Ale czosnkowego to Ty nie bierz...". Ja też zawsze darzyłem to miejsce sentymentem ale do cholery... W tym przypadku rozmieniono się na drobne i sorry Bart...Nicolasie ale 3 ze względu na sentyment to zdecydowana przesada. Ocena 1 będzie jak najbardziej wskazana. Omijać, szkalować, napiętnować. No może 1+ za Budowlanych ale to marna pociecha...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znajomego z Dakach nie poznałam - nie ten rok :P
    dla mnie 3 to tez przesada, ale juz namówił mnie :)
    pozatym to co napisałeś jest tylko potwierdzeniem tego o czym zaczelam ja :)

    OdpowiedzUsuń